Wednesday, 14 July 2010

Opowieść o dwóch pięknych miesiącach. Cz. 2.: Jedna długa noc i dwa krótkie dni.

Jak, zamiast skończyć jedno, zacząć coś zupełni innego?...
Śmiejąc się z zamkniętymi oczami całą noc. A potem nagle, kiedy je otworzysz, widzisz świt i mnóstwo dziwnych ludzi. Więc śmiejesz się dalej.








A potem, sam nie wiesz kiedy i jak to się złożyło, zasuwasz z wielkim, wypchanym plecakiem do miejsca, gdzie nie byłeś od bardzo dawna. 
Ja tłukłam się z jednego końca Trójmiasta na drugi i z powrotem w jednym, jedynym celu. Żeby wreszcie się wyspać.
A w drodze miałam wrażenie, że świat dobrodusznie postanowił, że przez te kilka godzin może się nic nie dziać...






Jeden dzień minął w trzy minuty...

No comments:

Post a Comment