Thursday, 20 May 2010

posklejane, ubrudzone. uśmiechnięta i wsłuchana.

Dzień od początku zapowiadał się dobrze. Potem odebrałam telefon. A potem było już tylko lepiej. 
Po szerokich uśmiechach wiatr i słońce wygrzały plecy. Zęby pokazały u dentysty, na co je stać, unikając wiertła.
Trochę później dwa iksy popłynęły głośnikami i nie przestały owijać mi głowy aż do ciemnego końca dnia. 
A koniec miał smak budyniu, tekturową fakturę i był trochę brudny.


I posklejany bez większego porządku. Tak, jak wszyscy lubimy.


Neck, chest, wait to floor
Easy to take you could take me in fours 






No comments:

Post a Comment